Posted by: Штирлиц on: 2008-01-09
Taka przesyłka z życzeniami świątecznymi od koleżanki z Sydney dotarła i do mnie. Życzeniom towarzyszyły wynurzenia, w których znajoma ubolewała nad głupotą nas Polaków, że “daliście się omamić mediom będącym wyłącznie w rękach niemieckich, a dziennikarze w nich pracujący sprostytuowali się”, osłabiając pozycję rządu PiS, co doprowadziło do jego upadku. Wieszczy, że “za powrót do polityki na kolanach, zapłacą Wasze dzieci, a już na pewno wnuki”.

Pani ta, ratując moją wypaczoną świadomość proponuje lekturę wartościowych publikacji autorstwa m.in. J.R.Nowaka, H.Pająka, J.Grossa oraz zaleca poznanie niezafałszowanej prawdy o Polsce i Polakach głoszonej przez Radio Maryja. Mogłabym zbagatelizować te rady, gdybym nie usłyszała relacji z kilkutygodniowego służbowego pobytu w listopadzie 2007 roku w Sydney, bliskiej mi osoby. Otóż pan ten, zaproszony został do Domu Polskiego w Ashfield /Sydney/ na zabawę “andrzejkową”. Człowiek nie interesujący się polityką zszokowany był poziomem wiedzy tamtejszej Polonii o naszym kraju.
To co usłyszałam od niego, można określić słowami poety – “oni cierpią za miliony”. Ludzie ci, opuszczając wówczas zniewoloną Polskę, mają szczególnie emocjonalny stosunek do swojej Ojczyzny. W sercach i umysłach pielęgnują obraz Polski jaki zapamiętali opuszczając ją. Rozmawiają, bawią się przy przebojach wówczas popularnych, takich jak: “Cicha woda”, “Głęboka studzienka” i temu podobnych. W Domach Polskich spotykają się Polacy głównie ze wspomnianych dwóch pierwszych fal emigracji.
[...] [Wychodźstwo] Oz bagatelizowane z Borkowa k/Żukowa [...]