czwartek, 30 Kwiecień, 2009
Rolex
Ileż to razy słyszałem pytanie o jakąś całościową ocenę emigracji. Tej, do której i ja się zaliczam. I ilekroć bym nie słyszał, tylekroć popadam w ciężką zadumę nad odpowiedzią. Jedno jest pewne; w 2004 roku Polacy dostali po raz pierwszy od długich, długich lat rzeczywistą wolność wyboru miejsca zamieszkania w praktycznie dowolnym miejscu w jednym z dwunastu krajów UE. Z tej wolności skorzystali masowo. Nie ma Polaka, który by nie miał kogoś „tam”. Ostatnio rozmawiałem telefonicznie z bardzo dalekim kuzynem mieszkającym na polskiej prowincji. Trochę ponarzekał na wszysko, jak nakazuje obyczaj, ale najbardziej na brak kolegów, bo „oni wszyscy siedzą w Norwegii, dopiero na zimę zjadą”. „A twoi bracia?” zapytałem. „A nie, oni nie są w Norwegii… oburzył się nie wiedzieć czemu kuzyn daleki „dwóch w Niemczech, a jeden w Londynie”. Ta rozmowa uzmysłowiła mi skalę zjawiska.
via NASI TU BYLI (I BĘDĄ) – Rolex: „Mierzę czas niebadziewiem albo z krainy Brytów” – Salon24.
Czy nikt z mieszkajacych w Niemczech, a zabierajacych glos w tych sprawach Polakow (bo od tych mieszkajacych w Polsce nie mozna tej wiedzy wymagac) nie zwrocil uwagi na fakt, ze pan K. moze kontaktowac sie z dziecmi TYLKO w obecnosci urzednika Jugendamtu. Dla osob nie znajacych niemieckiego prawa rodzinnego: w razie orzeczenia rozwodu kwestie opieki nad dziecmi pozostawia sie w pierwszej kolejnosci w gestii rodzicow. Jesli ci nie moga sie porozumiec (i tylko wtedy) sad przyznaje prawo do opieki jednemu z rodzicow, z drugim ustala czestotliwosc i czas spotkan – bez obecnosci urzednika! Nie inaczej jest zreszta w Polsce. Dopiero jesli istnieje podejrzenie, ze kontakt z rodzicem moze zagrazac dobru dziecka, sad (nie Jugendamt!) decyduje o tym, ze kontakty moga odbywac sie tylko pod kontrola urzednika. To, ze takie zagrozenie czesto nie istnieje, to inna sprawa. To jak latwo matki „walczace” we wlasnym mniemaniu o dziecko siegaja po bron – zarzut molestowania seksualnego lub przemocy domowej wie kazdy, kto ma troche doswiadczenia w sprawach rozwodowych. Ale jesli matce uda sie udowodnic takie lub jakiekolwiek inne zagrozenie ze strony ojca, sad ma obowiazek chronic dzieci, a urzednik jest o wykonywania decyzji sadu. Sad, rowniez niemiecki, nie ingeruje jezykowo, ani w jakikolwiek inny sposob w kontakty rodzic dziecko, jesli nie ma ku tej ingerencji powodow. Jezyk polski nie jest i nigdy nie bedzie tu powodem ingerencji, tylko czynnikiem ktory utrudnia urzednikowi wykonywanie obowiazkow. Tak wiec reasumujac: U podstaw relacji pana Kraszewskiego z dzieckiem musialo byc cos (lub tez to „cos” udalo sie jego zonie przed sadem wykazac), co dalo sadowi do orzeczenia, ze pan K nie moze widywac swego dziecka bez nadzoru, jak wiekszosc rozwiedzionych rodzicow, w tym rowniez Polakow w Niemczech. A jeżeli żona z dzieckiem ukrywa się przed nim, to jego trzeba ścigać albo leczyć, a nie ją. I to znaczy, że on klamie. Radze zamiast poniecanic sie stereotypami i grozic widmen germanizacji polskich dzieci, zapoznac sie ze rzeczywistoscia, w tym prawna, w NIemczech. Wszystkich zaniepokojonym stanem polskosci niemieckiej Polonii moge uspokoic: przynajmniej jej wykszalcona i jedoczesnie doskonale zasymilowana czesc ma sie swietnie, ich dzieci tez. Moja corka, obywatelka Niemiec i pol-krwi Niemka ogladala dzis na dobranoc Misia Uszatka a w wannie spiewala „Kaczke Dziwaczke”. I oczywiscie rozmawia ze swoja mama wylacznie po polsku. I nie sadze, zeby sie jakikolwiek Jugendamt kiedykolwiek tym interesowal.
via Czy to początek końca bezprawia Jugendamtow? – Miroslaw Kraszewski: „Aktynologia.Nie dajmy sie OSZWABIC” – Salon24.
W praktyce okazało się, że do keeping in touch migrantów zarobkowych najłatwiejszy jest Usenet, bo można go czytać nawet przez komórę. Niektórzy siłą przyzwyczajenia używają jeszcze lekko cenzurowanego forum GW. A poza tym migranci mają jeszcze do wyboru mało komu znane zakątki blogowe i rządowe zazwyczaj portale w rodzaju powrotnika. Na portalach swobodnie nie pogadasz – admini wycinają po staropolsku, a portale staropolskim zwyczajem pozbawione są RSS. Na blogach możesz skomentować jakiś wpis ulubionego blogera. Walna nieskrępowana debata możliwa jest li tylko na Usenecie.
> A na marginesie > dodam, ze znam tez wielu pracujacych nierobow i to calkiem dobrze zarabiajacych. Możesz mnie dodać do kolekcji. > nie idealizuj tych ktorym sie dobrze powodzi – fortuna abramowicza nie smierdzi > ani odrobinke mniej z uwagi na droga pozycje na liscie najbogatszych > brytyjczykow jej wlasciciela. Nikogo nie idealizuję, to po pierwsze, a po drugie czy to, że fortuna Abramowicza śmiedzi jest dla ci…
> > Pomyliły ci się rodzinki nierobów na zasiłkach z potomkami ludzi, > > których ojcowie harowali ciężko całe życie by zostawić coś rodzinie. > > nierob jest nierobem, nie ma znaczenia powod nierobstwa. Skoro chcesz pietnowac > lenistwo, to badz konsekwentny, bo wylazi z ciebie hipokryta. Nie mam najmniejszego zamiaru piętnować lenistwa, tym bardziej że sam jestem leniem patentowanym. Dzięki takim jak …
Taki mam dziś zasięg Usenetu – circa 9 wejść na godzinę. Jest to całkiem niezła frekwencja w porównaniu z flagowym blogiem Azraela.
Są to 3 grupy, o których głucho w kRajowych katalogach Usenetu.
Dyskusja o dyskusjach zakątkowych « O debatowaniu: „Samo napisanie ciekawego tekstu nie zapewnia mu należnego miejsca w panteonie Internetu. Cały wysiłek Wojsk Łączności z Polonią zmierza po temu, by takowy tekst był czytywany li tylko przez te same cztery osoby z najbliższej rodziny.”
A tu najstarsza polska grupa dyskusyjna
Archiwa komentarzy od 1990 roku. Kawał historii.
Pan EU-poseł Ryszard Czarnecki kilka dni temu z radością opisał na swoim blogu, jak to nr 1 na liście PO w Krakowie, pani Róża Thun, będzie musiała występować na liście pod swoim pełnym nazwiskiem, a mianowicie Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein. Tymczasem jak donosi nasz tajny korespondent Jendras, sam pan Czarnecki, podpisujący się [...]
Pamiętacie, jak w październiku zeszłego roku opisywaliśmy zarzuty prokuratorskie dla mężczyzny, który powitał prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Lublinie słowami “Spieprzaj dziadu”? Okazuje się, że sprawa w prokuraturze dalej się toczy, a raczej stoi, bo żaden biegły językoznawca nie chce się wypowiedzieć, czy słowa te były cytatem, czy zniewagą. Dziennikarze uzyskali nieoficjalną opinię profesora Bralczyka: To zależy [...]
Trzeba niewiarygodnego tupetu i poczucia bezkarności, by pozwalać sobie na wypowiedzi, od jakich roi się wywiad z Adamem Michnikiem w “Przekroju”. Rozmowa paskudna z wielu przyczyn, także tej, iż prowadzący ją Piotr Najsztub przejawia ambicję przelicytowania czcigodnego gościa w wylewaniu pomyj na wspólnych wrogów (oczywiście nie ma szans). Szczytem jest jednak utyskiwanie przez naczelnego “Gazety Wyborczej”, [...]
KOMITET BUDOWY POMNIKA MACIERZ – POLONII
Krakowskie Przedmieście 64, 00-322 Warszawa
Telefon (+48 22) 826-20-45, faks (+48 22) 826-88-70
e-mail: rozanski17@op.pl
TA PAMIĘĆ IM SIĘ NALEŻY
Prawie jedna czwarta narodu polskiego, żyje poza granicami Kraju. Wielu polskim emigrantom wzniesiono pomniki Czytaj dalej…
Najnowsze komentarze