Nie tylko szara słuchaczka radyja nie słyszała o pułapce paszportowej. Nie słyszała też o niej większość emigrantów zamieszkujących Stany. Natomiast emigranci w Kanadzie i Australii zdani zostali na falandyzację przepisów przez poszczególnych konsulów – tu ilustracja. I taki niedorzeczny stan rzeczy trwał aż do 2004, kiedy to Bruksel zmusił układ do wyprostowania przepysów wizowych. Ale nie paszportowych i o obywatelstwie.
Na reperkusje nie trzeba było długo czekać.
Warszawski organ dezinformacji polonijnej wyszlochał:
“Nie było polonijnego pospolitego ruszenia jak podczas zabiegów o przyjęcie Polski do NATO.
Polonijnego pospolitego ruszenia już nie będzie
Przynajmniej nie w interesie rządzącego układu. Poczekamy na polskiego Juszczenkę
Albo zasymilujemy się do tego stopnia, że nikogo nie będą już obchodzić polskie przekręty w eksporcie bezrobocia. W każdym bądź razie progenitura jest już poinstruowana po angielsku, jak nieufnie ma patrzeć na lepkie ręce postkomunistów.
Tyle na dziś, bo wiem, że te sprawki nie interesują polskojęzycznego czytelnika. Tym niemniej shit is going to hit the fan very soon. W każdej polskiej rodzinie ktoś wyemigrował. Kiedy już paszporciki utracą ważność to nawet szara słuchaczka radyja zainteresuje się, czemu wnuczek przestał przylatywać. Wejścia z wyszukiwarek są już głównie z frazami o wymianę paszportu.
Najnowsze komentarze