April 26th, 2009 at 4:39 am
Ja doprawdy nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy kto zechce wierzył we wszystko co mu Rzeczypospolita Polska do wierzenia podaje, bo to przecie troskliwa matka wszystkich swoich dzieci.
Zupełnie nie stawiam nikomu przeszkód aby był przekonany, że nigdy nie będzie miał kłopotów na granicy, bo jedna pani powiedziała, a znajomi potwierdzili. Oczywiściśe w razie kłopotów zawsze można się w Polsce powołać na jedną panią co powiedziała, i komentarze w blogu, i kłopot znika, nieprawdaż?
Niemniej fakty są takie, że obecnie obowiązujące prawo polskie pozwala nie wypuścić z Polski podwójnego obywatela nie posiadającego ważnego paszportu polskiego. Na ‘niepisane instrukcje’ (sic!) dla Straży Granicznej którego prawa ma nie przestrzegać, to naturalnie kto chce, niech liczy, tylko żeby się nie przeliczył. Chciałbym zobaczyć próby powołania się na ‘niepisana instrukcję’ w sytuacji podbramkowej. To zresztą jest w ogóle pomysł jak z Kafki – niepisana instrukcja, nie wiadomo czyja, dla organów państwa, żeby nie przestrzegały jednego takiego własnego prawa…
Fakty są również takie, że od 2003 roku wyrobienie 10-letniego paszportu polskiego trwa w Australii 9 miesięcy (najpowolniejszy paszport na świecie), a już zrobione paszporty idą z Polski do Australii kurierem dyplomatycznym który jeżdzi do Australii raz na kwartał. Przu okazji wyrabiania paszportu należy pokonywac pełny tor przeszkód z umiejsacawianiem aktow małżeństwa i urodzenia dzieci w Polsce, wyrabianiem PESEL etc, a wszystko z osobistym stawiennictwem w Konsulacie otwartym dwie godziny dziennie i atmosferze PRL-owskiego Urzędu Gminnego, kosztem fantastycznej straty czasu i wysokich kosztow. Łagodnie przypominam, że jak kto mieszka w Perthm to ma do konsulatu w Sydney cztery godziny samolotem, a bilet kosztuje tysiąc dolarów. Zwolennicy telefonowania do konsulatu daja za wygraną już po trzech dniach wiszenia na drucie. Powodzenia przy załatwianiu nowego paszportu zwłaszcza życzę osobom, które sie za granicą rozwiodły i ponownie ożeniły, ponieważ według prawa RP są bigamistami – Polska nie uznaje zagranicznych rozwodów – i zanim dostana paszport będą musiały to wszystko odkręcić w Polsce, poprzez znane ze swego wdzięku polskie sądownictwo.
Fakty są takie, że jeśli się komuś wydaje, że “polskiego obywatelstwa mozna sie zrzec piszac prosbe do Prezydenta RP, legitymujac sie waznym polskim paszportem, uiszczajac oplate okolo 300 euro” to niech najpierw przeczyta uważnie *** Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 marca 2000 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach o nadanie lub wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego oraz wzorów zaświadczeń i wniosków. (Dz.U. nr 18 z 2000 r. poz. 231)*** a potem jeszcze uważniej
http://staryw.blogspot.com/2007/11/polegy-na-waach.html
gdzie opisałem jak to wygląda w praktyce (nie mylić z teorią)..
Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników Macierzy na wychodźstwie.
Possibly related posts: (semi-automatically generated)
Najnowsze komentarze