Co komu ze zbędnych obywateli?

Co komu ze zbędnych obywateli?

Pan Michał Tyrpa był łaskaw surowo ocenić mnie i około miliona innych osób:

Nie wdając się w szczegóły:

powiedzmy sobie wprost – wyjeżdżają wyłącznie ludzie z b ę d n i. Tacy, których talenty i umiejętności na nic się Polsce nie przydadzą. Zresztą ludzi zbędnych mamy zawsze nadmiar. Poprzednia wielka fala niepotrzebnych (ok 1 mln.) opuściła ojczyznę w okresie stanu wojennego. I naprawdę nie ma nad czym rozdzierać szat. Widocznie system, który daje takie efekty jest najlepszym z możliwych, skoro – mimo zmian ustroju – wciąż działa. Mówienie, że jest inaczej to przecież czysty resentyment.

2007-08-08 10:05

Michał Tyrpa

Memento mori..

www.mementomori.salon24.pl

http://social.salon24.pl/26615,index.html#comment_406040

===================

No problem, panie Tyrpa, zupełnie nie ma między nami sporu. Jak zbędni, to zbędni. Ja, jako jeden z tego zbędnego w Polsce miliona emigrantów Wielkiej Ucieczki (1980-1989) w zupełności się z pańska tezą o naszej zbędności zgadzam.

Gdybyśmy się mieli bezsensownie i maniakalnie upierać przy naszej niezbędności w Ojczyźnie, to Ojczyzna miałaby wskutek tego wiele niepotrzebnego kłopotu z nami, a także narobiłaby sobie kosztów.

Pan wie, milion dodatkowych miejsc pracy, szkoły, lekarze, szpitale, mieszkania na milion osób, transport, infrastruktura, buty wojskowe, łóżka w koszarach, wszystkie te rzeczy drogie, rzadkie i cenne, których w Polsce zawsze za mało. A tak, jak w koncu wyszło, to Ojczyzna ani nie miała, ani nie ma z nami żadnego kłopotu, no i tych wszystkich kosztów też nie poniosła. Pokaż mi pan w historii Polski drugi taki sukces budżetowy – w ciagu 9 lat wyeliminować z budżetu wszystkie świadczenia państwa dla miliona osób!

W ten sposób nasza prywatna decyzja sprzed 20-25 lat, aby uchylić się od roli nawozu pod czerwone tulipany PRL, kaprysem historii urosła do rangi ponadustrojowego czynu spolegliwego. Kto wie, może nawet patriotycznego? Definicja patriotyzmu, jak panu wiadomo, jest dziś elastyczna i rozległa.

Cieszymy się razem z panem, że spolegliwość i patriotyzm nie upadają wśród młodzieży następnego pokolenia ludzi zbędnych krajowi. Nowy milion już wyjechał, a nie wiadomo, ile osób jeszcze wyjedzie.

Niektórzy utopiści krajowi pokładają w tym obecnym nowym pokoleniu emigrantów do Unii rozmaite nadzieje, ale ja na pańskim miejscu nie liczyłbym za bardzo ani na te uderzające o ojczysty brzeg fale szczęśliwych powrotów, ani na tsunami przywożonej w zębach gotówki, z przyczyn gdzie indziej wyłożonych.

Nie wiem, czy pan zna i lubi piosenki Jacka Kleyffa, który już w 1973 roku proroczo opisał ponadustrojowy nurt polskiej myśli państwowotwórczej, toczka w toczkę taki jak pański:

Więc najpierw z teczką, w garniturze

Zgłasza się wieprzek-kaznodzieja

W uszach ogórek, w pysku jajko

Mówi, że ja chcę Polskę sprzedać

Podsumowuje, że niepewny

Element jest mu tutaj zbędny

To prawda, wiary mi dziś brak

W niezbędność kompromisów pewnych

Lecz każdy z nich jest taki względny

A w końcu to rzecz gustu wszak

To prawda, wiary mi dziś brak

Lecz w końcu to rzecz gustu wszak

Skoro jesteśmy przy guście, to mam do pana maleńką prośbę. Nie śmiem przymawiać się o tolerancję, ale czy w imię dobrego smaku mógłby pan dorzucić do polskiego kotła chociaż szczyptę konsekwencji?

Skoro jesteśmy zbędni, to ha, cóż, trudno, jesteśmy zbędni. Jak chcecie, to ogłoście nas personae non gratae, dezerterami i zdrajcami z mównic i ambon. Zamknijcie przed nami granice. Wprowadźcie karę 25 lat więzienia za naturalizację w innym państwie. Wydajcie milion listow gończych albo europejskich nakazów aresztowania.

Poparcie społeczne dla takich inicjatyw nie będzie problemem. Po polskich forach w internecie już dziś przewija się ładne, jędrne ludowe słowo “spierdzielanci”. Nie będziemy nikomu wypominać, że nie tak znowu dawno pieniądze spierdzielantów, powielacze, farbę, papier, dary ze spierdzielanckich “zrzutów”, stypendia, wizy i sponsorowane pobyty przyjmowaliście w Polsce z rozkoszą. Nic nie szkodzi. Było, minęło, nie wróci, niech wam pójdzie na zdrowie. Nie robiliśmy tego w oczekiwaniu wdzięczności, zaś czas leczy sentymenty.

Ale na przykład, w imię prostej konsekwencji, przestańcie się maniakalnie upierać, że Polonia z zamorskimi obywatelstwami ma koniecznie wykupywać polskie paszporty, po pięciokrotnej cenie krajowej, i na nich podróżować – nie tylko po to po to, żebyście utargowali kasę, ale także po to, byście się mogli napawać słodyczą opcjonalnego niewypuszczenia Polonusa do domu z wizyty w Polsce.

Tutaj: http://www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/01-06-07/pp-04-20-03.html

jest opis przygód aktywisty polonijnego z Kanady, uwięzionego od kilku miesięcy w granicach IV RP, ponieważ jego polski paszport wygasł na dwa dni przed odlotem z Warszawy do domu w Toronto. Odmówiono mu wypuszczenia z Polski na ważnym, legalnie posiadanym paszporcie kanadyjskim.

Furda, że nawet wygasły paszport polski jednoznacznie potwierdzał tożsamość i polskie obywatelstwo podróżnego (z tego powodu do Polski moźna wjechać na wygasłym paszporcie polskim, straż graniczna wpuszcza bez słowa). Furda, że paszport kanadyjski potwierdzał zdolność prawną wjazdu do Kanady. Wystarczylaby odrobina zdrowego rozsądku i dobrej woli, żeby gość odleciał spokojnie do domu, a potem spokojnie wyrobił sobie przez konsulat w Toronto nowy paszport.

Ale w Polsce tradycyjnie nos jest dla tabakiery, a człowiek dla papieru, więc dobrej woli nie okazano, no bo po co?

Rozumiem, że panu, panie Tyrpa, od tego zdarzenia dusza śpiewa, ramię się pręży i duch tęży, bo wszak porządek musi być. Udaremnienie komuś powrotu do domu i narażenie go przez to na utratę pracy w Kanadzie, to jest w pańskim zawistnym aż do bólu kraju powód do wiwatów i satysfakcji. Pan Kusiba już więcej taki mądry nie będzie, bo pańskie państwo mu pokazało, kto jest górą i czyje na wierzchu. Uderzcie w Dzwon Zygmunta, to wielkie zwycięstwo!

Pan Kusiba, jako emigrant, jest naturalnie panu, panie Tyrpa, absolutnie zbędny. Ale jak widać, pańskim urzędom pan Kusiba jest absolutnie niezbędny. Inaczej skąd by te urzędy miały brać boską satysfakcję czołgania przez kałuże petenta, który sobie za dużo wyobraża? Pan Kusiba twierdzi, że podobnego czołgania przez polskie urzędy kilkunastu dobrze już starszych zamorskich Polonusow nie przeżyło, stając się nawozem pod tulipany, tym razem biało-czerwone, na klombach urzędów wolnej RP. No więc, jak to jest z tymi emigrantami, zbędni czy nieodzowni – jako nawóz?

Kiedy byliśmy młodsi i bardziej sentymentalni, czasem załatwialiśmy Ojczyźnie, z różnym powodzeniem, różne sprawy:

* Lobbying w sprawie nacisku Stanów Zjednoczonych na Niemcy w kwestii nienaruszalności polskiej granicy zachodniej po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku.?

* Lobbying w sprawie akcesji Polski do NATO (dyplomatycznie i patriotycznie zmilczeliśmy nawet, kiedy po wejściu do NATO pierwszym przedstawicielem wojskowym wolnej Polski w sztabie sojuszu w Mons koło Brukseli wolna Polska mianowała generała Izydorczyka, komunistę, oficera WSI wyszkolonego przez GRU, czyli wywiad wojskowy ZSRR; kraj obudził się w tej sprawie z ręką w nocniku dopiero w wiele lat poźniej, po raporcie Macierewicza, a generał I. jest dalej generałem, z odpowiednią emeryturą).?

* Lobbying w sprawie akcesji do Unii Europejskiej, o który chórem błagały Polonię wszystkie ambasady i konsulaty wolnej RP.

Teraz jesteśmy starsi, mniej naiwni, bardziej doświadczeni. No i zbędni. Cóż, trudno, taki moment też w życiu przychodzi.. Dorośli jesteśmy, nie będziemy płakać. Pójdziemy swoja drogą, głowę ze wstydu wtuliwszy w ramiona.

A wy ze swojej strony po prostu nie przychodźcie do nas więcej po nowy lobbying w sprawie zniesienia wiz amerykańskich, australijskich i kanadyjskich. Po globalne fantazje lustrowania każdego na świecie, kto się o polskie DNA otarł. Po zbiórki pieniężne na bazyliki, pomniki, posągi Chrystusa Króla dwa razy większe niż w Rio de Janeiro, domy olimpijczyka albo centra jedności duszy Polonii z kasą Macierzy. Po stypendia, wymiany studentów, otwieranie nowych rynków pracy, i czego tam jeszcze Macierz zapragnie pod choinkę od zagranicznych leszczy.

Prezes partii w Polsce rządzącej niechaj się zdecyduje, czy Polonia to jest zasób leśny, polny lub mineralny, który Warszawa chcialaby eksploatować jak kopalnię węgla brunatnego, czy banda zbędnych malkontentów. Bo to z jednej strony panu, panie Tyrpa, jesteśmy zbędni, ale z drugiej strony pan premier nie krył w swoim sejmowym exposé, że ponieważ Polonii się świetnie powodzi, to Ojczyzna chętnie otrzyma od nas w prezencie magiczny róg obfitości – napełniany za granicą, opróżniany w kraju, i ujmującym gestem podawany z powrotem za granicę, żebyśmy mogli napełnić go ponownie.

Pan premier życzył sobie także otrzymać pod choinkę polską piatą kolumnę, czyli darmową globalną siatkę informatorów i agentów wpływu, “pozostających w stałym kontakcie” z Warszawą, by jej raportować, jak się w świecie rzeczy mają, i pilnować jej interesów pod nieobecność ich pilnowania przez polską dyplomację. Taką Weiss-Rote Kapelle, luźno wzorowaną na Lawrence of Arabia i izraelskich ‘sayanim’, zawsze do dyspozycji, w stałym kontakcie z kapitanem Klossem z konsulatu i pułkownikiem Stirlitzem z ambasady.

Z expose sejmowego premiera

„I wreszcie, proszę Państwa, jeśli chodzi o politykę zagraniczną, ale jednocześnie nie zagraniczną, bo rzecz dotyczy Polaków, kwestia ostatnia, ale na pewno nie ostatnia, jeśli chodzi o znaczenie. My musimy dokonać przełomu, jeżeli chodzi o nasze stosunki z Polonią. To jest zasób, różnego rodzaju. Nie wiem, czy ktoś, kto powiedział to w tej chwili na ławach poselskich, mówił to ironicznie, czy nie ironicznie, ale nie ma w tym naprawdę niczego śmiesznego. To jest wielki zasób. Miliony Polaków, w tym także i takich, którzy mają dobrą, albo nawet bardzo dobrą pozycję społeczną, mieszka poza naszymi granicami. Są wśród nich i tacy, którzy byliby gotowi tu wrócić, wnosząc wiele wiedzy, wiele kwalifikacji, które w Polsce są rzadkie. Ale oczywiście ogromna większość będzie tam pozostawała, będzie tam pozostawała, ja oczywiście nie mówię o tych nowych emigrantach, tu chcemy, żeby wracali, ale może być z nami w stałym kontakcie, może umacniać nasze pozycje, może wiele wnosić, ale potrzebuje sygnału, wyraźnego, jednoznacznego sygnału. Nie tylko na poziomie przemówień premiera, prezydenta, czy ministra spraw zagranicznych, czy marszałka Sejmu, tylko na poziomie realnej działalności. Bo to właśnie z tą realną działalnością, często w konsulatach jest bardzo, ale to bardzo niedobrze. Tam często są skanseny PRL-u i musimy to zmienić.”

Jarosław Kaczyński, 19 lipca 2006 r.

===================

Zamiast prześcigać się w małości, chociaż raz, choćby w imię szacunku historycznego dla budowniczych polskiej niepodległości państwowej, oraz w imię konsekwencji, pójdźcie może za przykładem czcigodnych przodków?

Czcigodni przodkowie dzisiejszych posłów stworzyli w 1920 roku ustawę o obywatelstwie polskim. Jest to arcydzieło jasności i logiki w porównaniu z nadal obowiazującą (z kosmetycznymi zmianami) gomułkowską ustawą o obywatelstwie polskim z 1962 roku. Kiedy położyć ustawy z 1920 i 1962 roku na tym samym stole w bibliotece i porównywać artykuł po artykule, ma się wrażenie zaglądania na przemian do przedwojennej Izby Lordów i powojennej Izby Wytrzeźwień. Niby tu Izba i tu Izba, a zapach całkiem inny.

Według ustawy z 1920 r. o obywatelstwie polskim, kto naturalizował się w innym państwie, przyjmując jego obywatelstwo, ten AUTOMATYCZNIE tracił obywatelstwo polskie. Bez potrzeby jakichkolwiek czynności prawnych lub administracyjnych, wnoszenia suplikacji ani opłat. Prosto i sprawiedliwie. Decyzja w sprawie zachowania lub utraty obywatelstwa polskiego leżała tam, gdzie powinna – w rękach suwerennego obywatela wolnej Rzeczypospolitej. Obywatel taki wedle własnej wolnej woli mógł się na emigracji naturalizować albo nie naturalizować, tracąc lub zachowując w ten sposób obywatelstwo RP.

Dziś, choć Konstytucja pozwala (art 34. ust. 2) na własnowolne zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego, Polska obstawiła ten krok tak wysokim murem obstrukcji administracyjnej, że w większości wypadków przepisana procedura administracyjna prowadząca do przyjęcia wniosku o osobistą (!) zgodę Prezydenta RP na rezygnację z obywatelstwa ciągnie się latami i jest w praktyce nie do przebycia dla wielu emigrantów.

Nikomu w Polsce to nie wadzi, bo powszechny jest pogląd, że rezygnacja z obywatelstwa to zdrada, więc należy w tej kwestii mieć mieć ‘procès monstre’, rytuał jak spod szubienicy na stokach Cytadeli, ze zdzieraniem epoletów i łamaniem szpad zdrajców przy ponurym warkocie werbli.

W Pierwszym Świecie, obywatelstwa można się zrzec w dwa tygodnie, wypełniając dwukartkowy świstek w nudnej procedurze administracyjnej, mającej w sobie tyle samo romantyzmu i emocji, co zmiana rejestracji samochodu. Obywatel USA może wejść do dowolnego konsulatu amerykańskiego, i po 20 minutach wyjść stamtąd już bez obywatelstwa USA. Instrukcja, jak to zrobić, jest wydrukowana w każdym amerykańskim paszporcie.

W Polsce potrzebna jest do tego samego furmanka papierów, dwa lata czasu, tysiące dolarów w fantazyjnych opłatach za wszystko, dwa ministerstwa tajnie opiniujące wniosek, kancelaria Prezydenta RP, oraz sam Prezydent RP, działajacy osobiście, podejmujący nieodwołalną i niezaskarżalną decyzję suwerena w sprawie wyrażenia zgody, albo nie, na rezygnację poddanego z obywatelstwa polskiego.

Skoro jesteśmy zbędni, to właściwie po co chcecie nas dalej przymusowo trzymać na obywatelskiej smyczy, odmawiając samookreślenia polskim emigrantom dawno zintegrowanym lub zasymilowanym w innych krajach?

Międzynarodowo macie z tego tyle, że uniemożliwiacie ratyfikację przez Polskę konwencji Rady Europy o obywatelstwie (ETS 166), podpisanej przez RP w 1999 roku, oraz demonstracyjnie łamiecie art. 15 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, równając Polskę z Zimbabwe.

Co wam z tego przyjdzie?

Po co upieracie się, że to państwo ma mieć ostatnie słowo w sprawie aktu woli indywidualnego obywatela pragnącego zrezygnować z obywatelstwa polskiego?

Co komu ze zbędnych obywateli?

komentarze (66)

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s