Czego minister Stachańczyk pojąć nie jest w stanie

Ze świeżutko Odrodzonej po 5 latkach Wirtualnej Cukierkowej Polski nur für Suusznych Spierdzielantów

Schengen

podajemy nieustająco aktualne nieco dojrzalsze aktualności z tejże najpilniej cenzorowanej stroniczki „polonijnej”:

Czego minister Stachańczyk pojąć nie jest w stanie 2001-03-20 (17:43)
Ostatnie wypowiedzi przedstwicieli polskiego rządu – Piotra Stachańczyka, podsekretarza stanu w MSWiA oraz Andrzeja Kremera, dyrektora departamentu konsularnego w MSZ komentuje Stary Wiarus z Sydney, historyk, dziennikarz, obserwator i komentator Wirtualnej Polski:„Chciałbym serdecznie podziękować p. Stachańczykowi za sugestię, aby pełnoprawni obywatele innych państw, stale w tych państwach zamieszkali, zmieniali zawód i swoje życie pod dyktando z Warszawy, tylko i wyłącznie z tego powodu, że się w Polsce urodzili.Przypomnę, że na konferencji w Ottawie minister Stachańczyk odniósł się do sytuacji osób, które nie pozbyły się obywatelstwa polskiego, a pracują w instytucjach, gdzie posiadanie polskiego paszportu jest niezręczne (instytucje wojskowe i państwowe, NASA, etc.), a nawet grozi utratą pracy. Sytuację tych osób Minister określił „jako specyfikę nie tylko kanadyjską”. Jak donosiła Wirtualna Polska z wypowiedzi ministra wynikało, że „osoby, które znajdują się w takiej sytuacji powinny albo zmienić zawód, albo zrzec się obywatelstwa polskiego.” – To nie jest perspektywa wyjazdu do Polski. Jest to perspektywa osobistego życiowego wyboru osoby w danej sytuacji – wyjaśnił Piotr Stachańczyk.Czego minister Stachańczyk, który nigdy nie był emigrantem, pojąć nie jest w stanie, to motywacja polskich emigrantów odnoszących sukces na Zachodzie. W zachodniej wojskowości, NASA, federalnej administracji państwowej USA, Kanady czy Australii, rządowych programach badawczych, przemyśle zbrojeniowym, lotniczym, kosmicznym etc. nie zatrudnia się polskich „turystów” od przysłowiowego zrywania azbestu.Aby zostać tam zatrudnionym, trzeba – drobiazg – coś sobą reprezentować, być obywatelem Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Australii, oraz być lepszym zawodowo od swego lokalnego konkurenta. Ci spośród Polaków, którzy w swoich krajach stałego zamieszkania osiągnęli wystarczająco wiele, by pracować w wojsku lub państwowej służbie cywilnej, wyjechali z Polski, przeważnie w okresie PRL, między innymi (lub nawet przede wszystkim) po to, by pozbawić polską administrację państwową możliwości wywierania wpływu na swoje życie.To są również i rówieśnicy pana ministra, być może pańscy byli koledzy z uczelni lub pracy w kraju, którzy zdecydowali, kosztem wielu wyrzeczeń, zdobyć święty spokój od chamstwa i arogancji polskich urzędników, polskiej szkoły sprawowania władzy, polskiej niemożności i polskiego kotła. Z powrotem nałożyć sobie tej obroży nie pozwolą.Lekko rzucona, bezdennie bezczelna sugestia pana ministra, by dzisiejsi zawodowi oficerowie, urzędnicy państwowi, specjaliści nauki i przemysłu, oraz wszyscy inni pełnoprawni obywatele Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii pochodzenia polskiego, którym nie odpowiada chamstwo i arogancja polskich urzędników, albo poszli sobie zrywać azbest, albo poddali się pod dyktando Warszawy upokarzającej, celowo kłopotliwej i niczemu nie służącej (jak przyznał dr Andrzej Kremer, dyrektor departamentu konsularnego w MSZ) procedurze upraszania o łaskawą zgodę Prezydenta RP na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego, może mieć tylko jeden skutek.Mianowicie, zamiast pozyskać sobie życzliwość, poparcie i dyskretny lobbying na rzecz Polski wpływowej grupy Polonii Zachodu, bon mot ministra Stachańczyka obróci ją we wrogów. Dlaczego zależy panu na tak prymitywnym zaognianiu stosunków pomiędzy Polską a najbardziej wpływową w swoich krajach grupą Polonii, ministrze Stachańczyk? Kto pisze panu scenariusz polityczny?Ci Polacy do kraju już nie przyjadą; innym będą taki przyjazd odradzać. Pytani w swoich miejscach pracy o ich zawodową opinię w sprawach polityki, współpracy z Polską lub inwestycji w Europie Środkowej odpowiedzą szczerze, bez żadnych sentymentów. Pańskie aroganckie słowa, panie ministrze, wiele osób czyta dziś po polsku na ekranach komputerów stojących na poważnych biurkach w Waszyngtonie, Ottawie i Canberze.Dziękujemy za przypomnienie, że mamy do czynienia z kwestią osobistego życiowego wyboru osoby w danej sytuacji. W USA, Kanadzie czy Australii ta osobista swoboda wyboru jest znacznie szersza, niż się to wydaje panu ministrowi i innym czytelnikom „Szczuropolaków” Redlinskiego.Nie omieszkamy skorzystać w całej rozciągłości z prawa wyboru, którego pan chciałby nas pozbawić, panie ministrze. Proszę zgadnąć, co wybierzemy. Bezpłatnie, w formie premii, do osobistego wyboru dorzucimy również nasz wybór w sytuacjach zawodowych.Straty dla Polski obliczy pan sam.” (opr. pat)

(WP)

Nie przestaniemy być Polakami
Stempel zamiast wizy
Polska a kraje wolne
Pułapka paszportowa – mit czy rzeczywistość?
Równi i równiejsi?
Zrzekanie na żądanie?
Po paszporty do piekarni?
Pulapka? Jaka pułapka?
Kanada: konferencja czy kabaret?

2 komentarze do “Czego minister Stachańczyk pojąć nie jest w stanie

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s