obywatelu mieszkajacy za granica raduj sie

Google Groups : soc.culture.polish:
wrote: > Ciag dalszy: Czeszka tez jezdzi na oba paszporty. > Katarzyna Makowska

——————————————

No dobrze, i co dalej, rodacy? Wiemy cos w koncu, czy nie wiemy? Podjeto w koncu, czy nie podjeto jakies oficjalne kroki zmierzajace do ukrocenia podrozy podwojnych obywateli do do Polski na paszportach innych niz paszporty RP?

G… wiemy, ot co. Ogolna niemoznosc plus pozar w burdelu. To takie bardzo polskie.

Reasumujac pokrotce:

Jeden konsul RP (Grzegorz Swoboda, Vancouver, Kanada) oswiadcza 15 wrzesnia 1998 r., ze on nie bedzie juz wiecej wydawal wiz obywatelom polskim w paszportach obcych, bo tak sie podobno wladzom polskim ostatnio uwidzialo. Jakichkolwiek wiazacych oswiadczen MSZ w tej sprawie brak.

Normalnie nalezaloby taki gleboki wyraz mysli urzedowej do kosza natychmiast wyrzucic, ale Swoboda (nomen omen) podaje podstawe prawna: Ustawa z dn. 25 czerwca 1997 o cudzoziemcach (Dz.U. Nr 14, poz.739, art 2 i art.4.2) oraz Ustawa z dn. 15 lutego 1962 o obywatelstwie polskim (Dz.U. Nr.10 poz.49) art.2. Wyglada na to, ze sam sobie tego wszystkiego nie wymyslil. Oficjalnych wyjasnien brak.

Sporo osob zaczyna sie denerwowac na Internecie: najpierw na polzamknietej liscie poland-l, a potem na scp, polityce i dziennikarzu i usiluja dojsc o co tu chodzi i po co to komu. Po dluzszych poszukiwaniach wiadomo, ze nic nie wiadomo.

Na internetowych stronach nalezacych do ambasad, konsulatow, MSZ, Sejmu, Prezydenta i kogo jeszcze tylko chcemy, propagandy skolko ugodno, ale z informacja cieniutko. A juz o takim drobiazgu, jak wladze polskie w kraju maja zamiar traktowac urodzonego w Polsce posiadacza paszportu obcego ­ cisza jak w grobie. Publicznie dostepnej wykladni przepisow brak, a moze nie ma w ogole, bo moze kazdego traktuja inaczej, jak im akurat tego dnia wygodniej, albo zaleznie od tego, czyj to znajomy.

Jak wladze polskie traktuja obywatela, ktory chcialby sie obywatelstwa ZRZEC, mozna sie natomiast wyczerpujaco dowiedziec ma stronie sieciowej Konsulatu Generalnego RP w Los Angeles . Otoz traktuja go zgodnie z esbecka instrukcja z 1962 roku, wydana na podstawie tej samej ustawy, na ktora powoluje sie konsul Swoboda z Vancouver [Ustawa z dn. 15 lutego 1962 o obywatelstwie polskim (Dz.U. Nr.10 poz.49)]. Komentarza, z jakiej racji obowiazuja nadal 36-letnie jawnie represyjne przepisy, jaskrawo sprzeczne z Konstytucja RP z 1997 roku, ktora nie ogranicza obywatelowi mozliwosci zrzeczenia sie obywatelstwa (art. 34.2) ­ brak. Naturalnie, jak sie komus nie podoba, to moze wlasnym sumptem skarzyc rzad RP do Trybunalu Konstytucyjnego w Warszawie o niezgodnosc ustawy z Konstytucja, nie?

Obiektywnie rzecz biorac, byc moze wszystko to jest rzeczywiscie bardzo maly pryszcz na bardzo duzym posladku Najjasniejszej Rzeczypospolitej, ktora ma duzo wazniejsze sprawy na glowie. Mozliwe. Ale z punktu widzenia urodzonego w Polsce posiadacza paszportu USA, Kanady, Australii, panstwa czlonkowskiego Unii Europejskiej lub innego panstwa zachodniego nie jest to kwestia bagatelna, zwlaszcza psychologicznie.

Wielu Polakow mieszkajacych za granica bardzo dobrze pamieta PRL. Niektorzy maja nawet znajomych, ktorzy nieopatrznie przyjechali z sentymentalna wizyta do PRL po dwudziestu latach na emigracji, a potem mieli powazne klopoty z wyjechaniem z powrotem, albo skladano im rozne ciekawe propozycje nie do odrzucenia straszac np. szybka i sprawna zamiana paszportu kanadyjskiego na polski dowod osobisty. Takim osobom optymisci moga bezskutecznie tlumaczyc do upojenia, ze RP to nie to samo co PRL, zwlaszcza ze sklad personalny smietanki politycznej po czesci zostal ten sam.

Panstwo pamietaja taki klasyczny sen emigranta? Po wieloletniej nieobecnosci przyjechal do Polski na jakichs blizej nieokreslonych dokumentach. Jest wzruszony, odnalazl przyjaciol, spotkal sie z rodzina, jest mu fajnie. Kiedy przychodzi do wyjezdzania z powrotem, wszystko zaczyna sie walic: nieokreslone sily zabieraja mu paszport albo zaczynaja sie naraz pietrzyc jakies przeszkody nie do pokonania. Po jakims czasie staje sie jasne, ze jest uwieziony, nie moze wyjechac. Budzi sie zlany zimnym potem, polprzytomny z przerazenia, dopiero widok Brooklyn Bridge albo wiezy Eiffla za oknem przekonuje go, ze to byl tylko zly sen.

Zaczynaja wiec rodacy na obczyznie dzwonic do ambasad i konsulatow,ze by sie w miare sensownie dowiedziec zawczasu, jaki jest ich status w kraju. Jednym mowia tak, drugim owak, a najczesciej w ogole nic nie wiedza i chca, zeby im przestac zawracac glowe. Ogolna niemoznosc ­ nie sposob sie zadna sila dowiedziec niczego, co by bylo w jakikolwiek sposob wiazace dla polskich urzednikow. Consensus urzedowej opinii to: Przyjedz pan, to zobaczymy!

Otoz, ja osobiscie mam zero respektu dla panstwa, w ktorym nic nie wiadomo, niczego nie sposob sie dowiedziec na pewno, prawo jest metne i napredce uchwalane, wiazacej wykladni prawa nie ma w ogole, kazdy urzednik mowi co innego, nikt za nic nie odpowiada, wszyscy urzednicy razem i kazdy z osobna nie czuja sie do niczego zobowiazani, poza odbieraniem z kasy wlasnych poborow.

Panstwa, o ktorym wiadomo (ze smutnych doswiadczen), ze prawo powielaczowe (nigdzie nie opublikowane, przez zadna niezalezna instancje nie kontrolowane, odbijane na powielaczach instrukcje dla urzedow) ma w nim wieksza wage niz Konstytucja, ustawy i orzecznictwo Sadu Najwyzszego razem wziete.

Ja niby rozumiem, ze wielu osobom, z waaadza na czele, jest wygodniej lowic ryby w metnej wodzie, ale to nie jest zaden dostateczny powod, zeby ten ogolny burdel mial w kraju panowac przez nastepne piecdziesiat lat, albo zeby Polak za granica mial sie bac przyjechac z wizyta do wlasnego kraju.

Tym bardziej, ze mozna inaczej. Ja jestem od wielu lat obywatelem panstwa, w ktorym od ponad dwustu lat nikogo nie trzeba przekonywac, ze to nie obywatele istnieja dla wygody aparatu panstwowego, tylko odwrotnie.

Przyznam ze skrucha, ze sie przyzwyczailem, ze jak u siebie o cos urzad pytam, to mi zwiezle i do sensu odpowiadaja. Jak prosze o szczegoly na pismie, to mi przysylaja do domu szczegolowa broszure. Jak mi malo tych szczegolow, to mi uprzejmie wskaza, gdzie moge kupic pelny tekst ustawy i przepisow wykonawczych, niezaleznie od tego, z ktorego sa roku. Jak musze cos zalatwic, to w 95 procentach przez telefon albo faxem. Z niewielkimi wyjatkami, wszedzie widoczna jest troska, zebym czasem nie stracil wiecej czasu, niz to absolutnie konieczne, i zebym nie musial nigdzie niepotrzebnie biegac. Od dziesiecioleci nie stalem ani razu w kolejce do zadnego urzedu. Od wyjazdu z Polski zadnemu urzednikowi nie musialem udowadniac przy pomocy oswiadczen, zaswiadczen i pieczatek z innych urzedow, ze nie jestem wielbladem. Moze dlatego kolizja z polska rzeczywistoscia, nawet wirtualna, zle mi robi na nadcisnienie.

Tak ze, w sumie, najdrozsi rodacy w kraju i za granica, wy sobie robta jak chceta, ale dla mnie mysl o sentymentalnej wycieczce do Polski jest mniej wiecej tak samo kuszaca jak wypoczynek w skorumpowanej od gory do dolu poludniowo-amerykanskiej republice bananowej. Tylko ze tam przynajmniej wiem, ze jak bede mial karton papierosow dla celnikow na lotnisku, flache Jasia Wedrowniczka dla policji, oraz dostateczna liczbe banknotow jedno-, piecio- i dziesieciodolarowych na napiwki i drobne lapowki szczodra reka w miare potrzeby rozdzielane, to bede mial swiety spokoj. A jak ktos, kto dostal za malo, zamknie mnie w celi i bedzie chcial wiecej, to mnie moj konsul za pare dni z tej celi wyjmie. W Polsce nawet tego nie wiem na pewno.

***W Polsce z definicji nikt nic nie wie na pewno.***

Kiedy bylem mlodszy, lubilem jezdzic po roznych dziwnych i troche hazardowych miejscach na swiecie, dodawalo to podrozom pikanterii. Teraz juz nie ciesza mnie takie pomysly jak lot do Ghany zmurszalym samolotem DC-10, ani jazda jeepem przez gory Albanii (probowalem jednego i drugiego). Teraz jestem pracujacym od rana do nocy, punktualnie placacym podatki facetem w srednim wieku, obarczonym rodzina. Opadla mi zylka ryzyka. Nie mam ochoty narazac sie na sytuacje, w ktorej moze wystapic koniecznosc prowadzenia przymusowego urzedowego dyskursu z gluchym, na przyklad na temat statusu podwojnych obywateli w Polsce.

Polski urzednik po drugiej stronie biurka bedzie sie swietnie bawil. Bedzie mial na ta zabawe dowolna ilosc czasu, wiec nie bedzie sie spieszyl. Bedziemy sobie popijali herbate z cytryna i roztrzasali filozoficzne podstawy definicji emigranta jako zdrajcy na tle praw i obowiazkow obywatela polskiego.

Mnie natomiast beda w czasie szesciu miesiecy tej prowadzonej w Polsce dyskusji wyrzucac za granica z pracy za nieusprawiedliwiona nieobecnosc, zabierac mi sprzed domu niezaplacony w pore samochod oraz sprzedawac tenze dom z licytacji z powodu zaleglosci w splatach pozyczki hipotecznej. Po szesciu miesiacach waaadza w Rzeczypospolitej powie, ze wszystko w porzadku i moge wracac do siebie. Po powrocie okaze sie, ze zwykle cierpliwa i racjonalna zona dawno zabrala dzieci i odeszla, zbrzydzona tymi niezrozumialymi dla niej rytualnymi tancami dzikich, zostawiajac po sobie obelzywy list pozegnalny i sterte uzyskanych in absentia nakazow sadowych w sprawie alimentow. I juz bede mogl zaczynac zycie od nowa.

Ze RP jest w porzadku, a ja nastojaszczy paranoik jestem? Mozliwe, ale ja swoje w zyciu widzialem, tak w Polsce jak i poza. Konsulowi Swobodzie z Vancouver serdecznie dziekuje, ze przypomnial mi dlaczego z Polski wyjechalem. Bawcie sie panstwo dobrze. Visitez la Pologne, jak mawialy stare plakaty Orbisu. Ja, z bolem serca, jezdzic bede gdzie indziej; rodzinne groby w Polsce beda sobie teraz spokojnie zarastac trawa ­ nie ma juz komu ich odwiedzac.

Dzieciom tez takie eskapady odradze, jak dorosna ­ z powodu miejsca urodzenia taty, RP oglosila moje dzieci obywatelami polskimi, bez pytania ani mnie, ani nikogo innego o zdanie (art. 34.1 Konstytucji). Nawet jak dorosna, to nie zrozumieja, dlaczego obce panstwo po drugiej stronie swiata rosci sobie do nich jakies pretensje. A juz na pewno nie pojma, dlaczego jakis dziwny i daleki kraj Trzeciego Swiata chce, zeby go pokornie upraszaly o zgode na nabycie obywatelstwa swojego wlasnego kraju, ktore mialy zawsze, bo sie z nim urodzily (patrz procedura zrzeczenia obywatelstwa RP na stronie Konsulatu RP w Los Angeles).

– This Poland of yours must be sort of a weird place, Dad? – Sure is, darling.

Zdroweczka wszystkim panstwu.

— Wasz Stary Wiarus

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s