Dzięcielina, polactwo, młot i pała

Gość portalu: axe napisał(a):

> Panie Filipek ,czy przydomek „polactwo” uwazasz za nie tyczacy sie was,jako
> wynikajace z racji przekroczenia granicy obcego panstwa?
> Usilujecie kreowac sie na jakas nie okreslona nacje , co tylko kupe smiechu
> wywoluje nad Wisla.
> Dokad wladasz jezykiem Polskim , Ziemkiewicz pisze takze o TOBIE
> Did you understand?

=======
Frankly, my dear, no.
I shall explain in simple terms.
=======

Widzicie, młotkowy (siekiera to dla was dużo za ostre narzędzie), bo to
wszystko zależy, jakie państwo jest dla kogo obce.

„Z racji przekroczenia granicy obcego państwa”? „Usiłujecie się kreować na
jakąś nieokreśloną nację”? Po jakiemu to jest? Rzeczywiście śmiechu kupa. Ja
wam przystępnie objaśnię, co pan Ziemkiewicz miał na myśli.

Otóż, Polonia nie ulega żadnej metamorfozie z powodu przekraczania
jakichkolwiek granic. Polonia, z racji posiadania obywatelstw państw
Zachodu, w których STALE MIESZKA, PŁACI PODATKI, WYBIERA SWOJE RZĄDY,
POSIADA PASZPORTY SWOICH KRAJÓW etc. nie znajduje się w żadnych obcych
państwach, tylko zwyczajnie jest u siebie. Co za tym idzie, nie ma potrzeby,
by Polonia miała się w jakikolwiek sposób metamorfizować.

Metamorfoza umysłowa niezbędna jest wam, młotkowy, nie nam. To nie my
usiłujemy zaprowadzić w USA porządki z Pomrocznej i powołać tam do władzy
ekipę weteranów Komsomołu, tylko wy całą parą aspirujecie do transformacji
ustrojowo-cywilizacyjnej na wzór zachodni, czyli do przepoczwarzenia –
metamorfozy – Pomrocznej w barwnego motyla Pierwszego Świata. Na razie
jesteście na etapie larwy.

Tam, gdzie Polonia mieszka, Polonia jest tak samo pełnoprawna, jak wy,
młotkowy, jesteście pełnoprawni w Pomrocznej. Tylko że te ichnie, te
całkowicie wam obce kulturowo pełne prawa, ogólnie funkcjonują jakby kapkę
lepiej od tych waszych, pomrocznych.

„Obce państwa” to, wicie, one są obce tylko dla was, młotkowy.

Obce państwa to są, młotkowy, takie państwa, które was traktują jako
cudzoziemców, mniej albo bardziej uciążliwych, i nie pozwalają wam srać w
parku albo spać na dworcu. Jedyne państwo, które was traktuje jak burą sukę
co prawda, ale nie jako cudzoziemców, to jest Pomroczna. Z tego powodu, z
całego wszechświata jedynie Pomroczna nie jest dla was, młotkowy, państwem
obcym. Każde inne miejsce na ziemi jest dla was obce, groźne i tajemnicze jak
odwrotna strona Księżyca.

Normalne państwa traktują swoich obywateli tak jak się powinno obywateli
traktować: z szacunkiem, przestrzegając prawa wobec wszystkich tak samo, bez
wybryków i osobistych odbić urzędników. W Polsce żyje coraz mniej ludzi,
którzy sobie przypominają sprzed wojny takie traktowanie. Powojenna
Pomroczna uczyniła z pomiatania swoimi obywatelami rację stanu. Państwo
przestrzega w Pomrocznej własnego prawa, na tyle, na ile mu się spodoba. Po
15 latach rzekomej transformacji ustrojowej, większości waszej populacji,
młotkowy, całkowicie obcy jest komfort bycia pełnoprawnym obywatelem
normalnego państwa, poprawnie, profesjonalnie, taktownie i kompetentnie
traktowanym przez jego administrację.

A nam nie jest obcy – my ten komfort mamy na codzień.

I tu jest, młotkowy, ten wasz policyjny pies pogrzebany. Cholera was ciska i
żal wam dupę ściska 24/7/365, że to już nie wy decydujecie, jak Polonia ma
być traktowana tam, gdzie mieszka. Bo dla was, młotkowy, konstytucyjna
równość obywateli oznacza, że wszyscy winni być traktowani jednakowo źle.

Tymczasem tam, gdzie mieszka Polonia, zwłaszcza w wielonarodowych i
wielokulturowych zamorskich państwach „Nowego Świata” (USA, Kanada,
Australia), traktuje się ją dokładnie tak samo, jak wszystkich innych
tamtejszych mieszkańców.

No i tu się zaczyna, młotkowy, wasza tragedia umysłowa i narodowa, bo to się
nijak w krajowym łbie pomieścić nie może. Pocieszacie się gorączkowymi
opowieściami Redlińskiego o „szczuropolakach”, przypowieściami psychicznego
Kagana o złej Australii, co nie chciała zrobić ze schizofrenika dyplomaty, i
wyciąganiem ciekawostek, jak to w Ameryce okrutnie nahajem Murzynów biją, a
prezydent czytać nie umie.

Dla was cały świat jest antypolski; oceany, pogoda, stan bieżni na
Olimpiadzie, wybuchy wulkanów, wszystko jest wam wbrew, wszędzie wam źle.

Pan Ziemkiewicz napisał książkę dla czytelnika krajowego, w Polsce ją wydał,
i tamże się ona świetnie sprzedaje. Ja ją czytam za oceanami jako dobrze
napisany reportaż z zoo. Pan Ziemkiewicz odwołuje sie do przepychanek w
klatce, które znam tylko ze słyszenia. Nie mam na nie ani wpływu, ani ochoty
wpływać. Znajomość polskiego przydaje mi się przy czytaniu o tyle, że nie
potrzebuję czekać, aż się ukaże, albo nie, tłumaczenie na inne języki.

A „kreować się” na jakąkolwiek „nieokreśloną nację” to my, wicie, młotkowy,
nie mamy absolutnie żadnej potrzeby. Określonych nacji całkiem nam
wystarczy. Każdy z nas ma przynajmniej jedną taką nację, wypisaną
drukowanymi literami na okładce nie-pomrocznego paszportu, na którego
sprawne i bez ceregieli wydanie nie trzeba było czekać rok.

A co wy, młotkowy, o tym sądzicie, to nam doprawdy wisi zwiędłym kalafiorem.
Dla każdego kraju na świecie (z wyjątkiem Pomrocznej) ja jestem w świetle
jego prawa Australijczykiem, pan Filipek Amerykaninem, pan Nazista Zupny
Kanadyjczykiem etc. No i tak się jakoś składa, że zasadniczo każdy kraj na
świecie (poza Pomroczną) uważa, że ch** z tego, żeśmy polskiego urodzenia
albo pochodzenia. My w pokorze akceptujemy tą decyzję podjętą wiekszością
głosów, ponieważ, na szczęście dla świata, Pomroczna nie rządzi światem.

Bo wicie, młotkowy, ten luksus bycia Polonią, to un na tym przede wszystkim
polega, że na co nas nie stać, na to nas nie stać, ale spokojnie stać nas na
to, żeby obszernym łukiem olewać cenne zdanie młotkowych z drugiego końca
świata. Wy nie jesteście w stanie w drobnej części sobie wyobrazić, młotkowy,
jaka to przyjemność.

Wlaśnie z takim ideałem świętego spokoju od młotkowych raz na zawsze, wasza
kształcąca się młodzież teraz pośpiesznie się uczy języków obcych i szuka po
Internecie informacji o cenach wynajmu mieszkań w Londynie, zanim wymyślicie
emigrację tylko na kartki.

Nie bójta żaby, młotkowy, wielu młodych wyjedzie od was na zawsze, zostaną
Polonią. Polactwo zostanie tam, gdzie zawsze było: tam gdzie pała (między
innymi panieńskim rumieńcem, dzięcielina). Bez pały, haków, teczek, kwitów,
polskiego kotła i najczarniejszej zawiści wobec bliźniego swego, młotkowy,
życie wam niemiłe i bez smaku. Zatem rozkoszujcie się polactwem aż do bólu.

© Stary Wiarus 2004
Unlimited copying, reproduction, publication and dissemination permitted

Dodaj do: wykop.pl wykop

4 komentarze do “Dzięcielina, polactwo, młot i pała

  1. Pomieszanie z poplątaniem.
    Polactwo Ziemkiewicza to ludzie którzy tu na miejscu niszczą wszystko co się wywodzi z tradycji i historii Polski.
    Tobie te tematy jak piszesz „powiewają kalafiorem” i dlatego nie do końca rozumiesz o co biega.
    Skrótowo – IIRP (czyli Polska przed IIWojną) i PRL (czyli Polska po IIWojnie) to dwa zupełnie inne-różne państwa.
    Część chce powrotu standardów przedwojennych – ulepszonych o nowoczesne zdobycze,
    polactwo nie chce nic zmieniać – chce PRL-u po wsze czasy bo to ich natura i ideał.
    Wielu sławnych i znanych to też polactwo.
    Pozdrawiam.
    P.S. Teczki pisało polactwo w PRL-u, druga strona chce ten syf ujawnić i wywalić tym ujawnieniem w niebyt.
    Wyobraź sobie, że to jest ultra trudne zadanie bo dalej ludzie giną jak w PRL-u który podobno zniknął.
    Tu się dalej morduje niewygodnych ludzi – kumasz? Mordują dalej ci sami co dawniej.
    Tu nie Kanada niestety.

    Lubię

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s