Brygadierzy błogosfery

W ostatnim wpisie wspomniałem o brygadach internetowych, chociaż błogosfera RP nawet bez brygad świetnie sama siebie ogranicza na zasadzie przysłowiowego polskiego kotła w piekle. Dość wyraziście widać specyfikę błogosfery RP na przykładzie działalności admina Kukiego. Kuki to kRajowiec, który gdzieś kiedyś zasłyszał o encyklice o prawie naturalnym i sądzi, że posiadł światopogląd prawicowy. W RP każdy, kto chadza do kościoła kilka razy w roku, uważa się za skrajną prawicę.

Otóż Kuki pomógł uczennicom w technologicznym rozbudowaniu stronki tuż przed październikowymi wyborami 2007. Z czystej wdzięczności miesiąc później uczennice zdymisjonowały Kukiego, a nieco później St. Wiarusa i Marylę.

Podaję na razie suche fakty bez falandyzacji – interpretacja sposobów pozycjonowania w błogosferze nastąpi później w tym wpisie.

Zdymisjonowany Kuki założył więc samodzielnie agregat blogów, który szybko stał się bardzo popularny wśród quasi-prawicy polskiej. Uczennice o mało co nie dostały apopleksji. Jednym słowem BERETY², jak zwykle u homo oneticus.

Inicjatywa Kukiego została oczywiście szybciutko zastopowana ( któżby spodziewał się czegoś innego ) przez jakąś tam frakcję wewnętrzną, która poroniła poprawczak. W stadku raźniej. Przez okres kilku tygodni przynajmniej do następnej schizmy.

Grupowanie blogerów w tym czy innym miejscu nie ma absolutnie żadnego dobroczynnego wpływu na pozycjonowanie poszczególnych wpisów w wyszukiwarkach. Wyliczałem tu niedawno, że 35 członków linkujących do jakiejś zbiorczej listy zapewnia 35 „głosów” do wypozycjonowania tejże listy. W zamian każdy członek otrzymuje jeden link z listy pod warunkiem, że ten link z listy nie jest w postaci jakiegoś gizma nieczytelnego dla wyszukiwarek. Nie jest to zbyt ekonomiczna „reklama” bloga. Efektywniejsze byłoby linkowanie każdego z 35 członków do pozostałych 34 członków. Jeśli chodzi o zajawkową stronę grupowisk, to czytniki RSS umożliwiają łatwiejsze indywidualne przeglądanie błogosfery – generowanie zajawek na jakiejś stronce jest wporzo – ale każdy może to wykonać we własnym zakresie. Blogerom chodzi być może, choć osobiście nie sądzę, o stworzenie jakiejś wspólnoty dyskusyjnej, ale do dyskusji dużo lepiej nadają się fora DYSKUSYJNE. Każdemu blogerowi chodzi raczej o własną klikalność a nie o jakieś tam dyskusje i debaty. Tymczasem Leszek Miller nie zasypia gruszek w popiele i posiada swoje forum DYSKUSYJNE,  sprawniejsze od forum PiSu. Założenie takiego forum nie jest żadną filozofią. Nawet zapalczywy Rybitzky ma soje własne. Tyle, że nikt tam nie zagląda, bo większości blogowiczów nie zależy na dyskusji tylko na klikalności własnego bloga.

Onetowcom wydaje się, że dyskusje można zastąpić wynalezioną przez nich „debatą międzyblogową„. Tymczasem istnieje nowocześniejszy sposób na dyskusje międzyblogowe.  Agorze wydaje się natomiast, że po wsze czasy mogą kontrolować Usenet ( owszem – mogą na swoim serwerze, ale nie na grupach Google ). Brygadom internetowym wydaje się, że są w stanie zaśmiecić wszystkie niebezpieczne nieprawomyślne wątki na wszystkich forach. Każdemu blogującemu świrowi wydaje się, że prześcignie klikalnością papieżycę Katarynę. Tymczasem najwyższą klikalność posiada kłamczuszek Azrael, który umiejętnie pozycjonuje swoje konfabulacje z cichuteńkim wsparciem brygad internetowych. Od czasu czystek marcowych 2008 pozycji Azraela zaczęła zagrażać Wirtualna „Polonia” – ale o Szwedach inną razą. W każdym razie i Azrael i Wiechowski i Dziedzic wycinają masowo wszelakie komentarze polemizujące ze stanowiskiem autora wpisu. Wycinanie leży w naturze ziomków, o czym od ponad dekady wie cała globalna wioska z obserwacji polskiego IRC.

Wyłania się raczej nieprzyjemny ogólny obraz błogosfery RP nasyconej aktywnością Wojsk Łączności podległych WSI. Na onecie peroruje ketman o poglądach Azraela ze wsparciem całego dedykowanego serwisu i dodatkowego forum. Azrael z kwoką przygotowują grunt pod powrót SLD. PiS przegrywa z nimi w przedbiegach tak jak przegrał z PO, bo quasi-prawicowa błogosfera nie osiągnęła dotychczas nic poza bojkotem GW – pomysłu Michalkiewicza datowanego w styczniu 2007, kiedy jeszcze istniała jako taka szansa na jaką taką lustrację. 150 tys. byłych TW ma widocznie większą siłę przebicia od quasi-prawicy.

Wychodźstwu wsio ryba – we don’t care. Sejm RP jasno określił wrogość polityki państwa wobec Polonii. Żaden szanujący się Polonus od tego czasu nawet nie odezwie się po polsku, nie mówiąc już o jakimkolwiek zainteresowaniu sprawkami RP, szczególnie po decyzji TK w maju 2007. Teraz znów anglojęzyczny internet podśmiewa się z nagłego zaaprobowania tarczy po wejściu Rosjan do Gruzji. Zaściankowość RP jest nieuleczalna. So is its blogosphere.

Założyłem niniejszego bloga w celu poeksperymentowania z pozycjonowaniem. Poeksperymentowałem, wypozycjonowałem kilka pozycji polonijnych a teraz sayonara. Nikt na dłuższą metę nie zniesie pomrocznej trującej ksenofobii.

Jeśli dany blog nie jest wypozycjonowany w wyszukiwarkach, to znaczy, że go nikt nie czyta

3.13% Direct Traffic

9.22% Referring Sites

1 komentarz do “Brygadierzy błogosfery

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s