Cezary Michalski – Ziemie nieodzyskane

Gorycz (mam nadzieję, że przynajmniej pozbawiona satysfakcji) patrzących na tę dysproporcję cywilizacyjną Niemców musi być analogiczna do tej, z jaką polscy turyści obserwują ruiny sarmackich dworków i kościołów na Białorusi czy Ukrainie. W jeszcze trudniejszej sytuacji jest jednak Polak czy Ukrainiec obserwujący dysproporcję cywilizacyjną tak jednoznacznie przemawiającą na niekorzyść własnego narodu.

Mieszkańcy owego regionu, któremu PRL-owska propaganda nadała miano ziem odzyskanych, opowiadają historie podobne do siebie, jak biografie członków jednej rodziny. Ich rodziców i dziadków przywieziono tu w bydlęcych wagonach ze Wschodu. Nie całymi wioskami, jak sugerowała to sympatyczna komedia o Kargulu i Pawlaku, ale bezładnymi gromadami. Pozbawieni swoich elit, księży, nauczycieli, a nawet co bardziej świadomych i aktywnych braci czy wujków, którzy nie musieli być w polskiej partyzantce, żeby dostać się na czarną listę sowieckich czy niemieckich władz, albo zginąć w bratobójczych walkach z Ukraińcami. Ci wyróżniający się, najbardziej aktywni w najlepszym razie powracali ze Wschodu dopiero w 1956 roku.

Pozbawione głowy masy ludzkie trafiały na ”ziemiach odzyskanych” pod panowanie nowej władzy, której bynajmniej nie zależało na rozkwicie wśród swoich poddanych świadomości obywatelskiej. Epoka pegeerów trwała tu długo i jest wspominana z rozrzewnieniem jako okres, w którym wszystko było odgórnie organizowane, a patrząc z dołu, dawało się ”zorganizować”.

via Cezary Michalski – Ziemie nieodzyskane.

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s