Salon

Salon, proszę państwa, jest czasopismem elektronicznym wzorowanym luźno na salon.com. Podobnymi czasopismami są kontrateksty i bez cenzury. Mamy jeszcze wyświęconą frondę i parę pomniejszych pisemek.

Jako czasopismo salon posiada komitet. Redakcyjny. Komitet selekcjonuje. Wyselekcjonowane wpisy mają szansę na siedemnastoprocentową poczytność SG w odróżnieniu od jednoprocentowej poczytności tekstów niedobrych. Salon promuje następujące osoby: sadurski leski janke igor krawczyk – reszta stuka sobie a muzom w cieniu koryfeuszy.

We wrześniu 2008 Salon przestał być blogowiskiem. Odłączył się od wyszukiwarki Google oraz Technorati a w rodzimej błogosferze czasopismo Jankesów dosłużyło się miana „psychiatryka 24„. Niektórzy wychodźcy próbują więc zaistnieć w rodzimej błogosferze poprzez komentowanie na portalu Wirtualnej Polski. http://www.google.com/search?q=korespondentura wyczerpująco wyjaśnia futility of such an approach. Jak ktoś lubi stukać na lokalnych intranetach, to jest jego sprawa i gajowego Maruchy. Mnie to ani ziębi, ani grzeje. W każdym razie w marcu 2008 krupińskizmy zniknęły z wyszukiwarek wraz z pierwotną wersją Wirtualnej Szwecji. Może i dobrze się stało. Może zagranica zacznie zauważać, że cenzura prewencyjna polskiej błogosfery nie jest przypadkowa i stoi za nią zarówno WSI jak i ustawa prasowa rodem ze stanu wojennego.

A niechaj Mirosław Krupiński sobie nie myśli, iż jego home page wypozycjonowało się za sprawą ducha świętego. Gdybym osobiście nie przylinkował kilkaset razy na swoich stroniczkach do MK, to do dziś tkwiłby w niebycie. Działa tu tzw. reguła Giertycha.
Zachodzi pytanie: dlaczego Uzurpatorska Wirtualna Polonia nie zamieszczała linku do Mirosława Krupińskiego?

Czasopisma rządzą się prawami odmiennymi od praw błogosfery oraz praw forów dyskusyjnych. Podtytuł „Niezależne forum publicystów” tak się ma do Salonu, jak demokracja do demokratury a uwłaszczenie do prywatyzacji.

Dawno, dawno temu przed uchwaleniem pakietu ustaw antypolonijnych Polonia też mogła pochwalić się portalami w rodzaju salonu. Jednakże po dobiciu ostatniego gwoździa do trumny przyjaźni polsko – polonijnej mało któremu Polonusowi zależy jeszcze na kontaktach z drugą Rumunią. Ku utrapieniu michnikowszczyzny od czerwca 2004 mamy następne miliony migrantów zarobkowych, którzy najprawdopodobniej nie wrócą. Najnowsza migracja zaczyna pomalutku orientować się w intencjach administracji RP i co gorsza przekazuje tę wiedzę wraz z funtami dumnym patriotom kRajowym. Jak bańka mydlana pryska mit o prężnym lobby polonijnym wykonującym polecenia W-wy. Zwiewa, kto może. Mrożek zdołał wytrzymać kilka miesięcy z zaciśniętymi zębami.

Wszelkie złudzenia zagranicy co do charakteru Rzeczypospolitej umarły śmiercią naturalną po orzeczeniu TK w maju 2007.

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s