Pistacjowe światełko

Jakież tam znowu światełko :?:

Kiedy czyta się te pierwsze zdania, wszystko brzmi spokojnie, nostalgicznie, komfortowo.

Światełko zapaliło się u mnie dopiero przy słowach “… w Polsce, czyli nigdzie.” Wiem, wiem, to nie znaczy nigdzie “tak w ogóle”, to znaczy nigdzie – dla autora. Jednak światełko już błysnęło. Potem walnęła burza z piorunami.

via Powrót Wariata Z Emigracji – Refleksje: “Je ne regrette rien…”.

I o to chyba właśnie chodzi, żeby tekst trafił w czułą strunę i zjadaczy chleba przerabiał w aniołów. BTW kultura Pomrocznej słynie na cały świat z hodowli anielic :wink:

Jak długo można unikać odpowiedzi na grzeczne pytanie i chować pistacjową głowę w piasek?

6 komentarzy do “Pistacjowe światełko

  1. Tak, słyszę, nie wiem czy uda mi się sformułować klarownie coś, co dla mnie było metaforycznym skrótem.
    Światełko miało oznaczać, ze sielankowy klimat się skończył, a zaczyna się coś zupełnie w innym tonie, coś co w następnych słowach okazało się lawiną goryczy wyciekającą z niezabliźnionej rany.

    Lubię

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s