Oto Polska

Ech, komentarzyki nie są wyłapywane przez wyszukiwarki. A szkoda.

Rok 1997, małe prywatne studio nagrań w Krakowie. Po ok. 3 dniach nagrań, o ok. 4 nad ranem wychodzimy wreszcie ze studia (my tzn. kwartet smyczkowy, kompozytorzy i inżynier dźwięku). Jedziemy do domków, padamy na pyski ze zmęczenia i odsypiamy zadowoleni z zakończonego nagrania. Niektórzy z nas musza jednak do studia powrócić (realizator dźwięku). Ok. 9 rano okazuje się ze w międzyczasie ze studia wyniesiono cały sprzęt nagraniowy plus nagrane materiały, w tym nasze świeżo ukończone nagrania, plus dodatkowe materiały (w tym taśmy ADAT zawierające nagranie ze wcześniejszego koncertu plus mastering mojego utworu). Zostały dosłownie puste ściany.

Myślicie ze to koniec. O nie, rodacy potrafią lepiej. Jakieś parę miesięcy później mam koncert w Warszawie. Nagle w hotelu proszona jestem do telefonu. Zaskoczenie – kto wie że tu nocuję (cholera, aż taka sławna nie jestem, wtedy jeszcze ciągle studentka Akademii Muzycznej). Po drugiej stronie jakaś pani z lokalnej warszawskiej telewizji. Pani INFORMUJE mnie ze w ich programie będzie wykorzystany fragment mojego utworu, wiec może bym przyszła do ich studia. Opad szczęki. Zgadnijcie teraz co za materiał dźwiękowy był wykorzystany w tym programie. Do dzisiaj nie udało mi się wyjaśnić: skąd pani miała moje namiary w hotelu? skąd wzięli materiał dźwiękowy. A może nawet wołabym nie wiedzieć…

Ponieważ mam instynkt samozachowawczy, wiec po ukończeniu studiów wyjechałam z tego raju i mieszkam za granica. Od czasu do czasu jakiś mój utwór jest wykonywany w Polsce czy innym kraju europejskim. Aby mieć z tego jakiekolwiek dochody z prawa autorskiego, w Polsce musiałabym być członkiem ZAIKS-u. Nie jestem – zaraz wyjaśnię dlaczego. Jeśli mój utwór jest w radio lub telewizji (w Polsce czy Europie) to tantiemy są płacone automatycznie ZAIKSowi. A jakoś tak przez parę ostatnich lat mi się tych wykonań nazbierało, więc próbowałam się dowiedzieć jak te pieniądze od ZAIKSu uzyskać. Poinformowano mnie (nie wiem czy zgodnie ze stanem faktycznym) ze musiałabym udać się osobiście do ich biura w Warszawie, złożyć PODANIE i mieć dwie osoby które poświadczą że rzeczywiście jestem „godna” zostać członkiem. Biorąc pod uwagę fakt, ze mieszkam nad Pacyfikiem, rozwiązanie to nie wydało mi się zbyt praktyczne.

[van_l/gazeta]

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s