Polskość w Ameryce to hobby

Za bycie kulturalnym w Ameryce, trzeba dobrze zapłacić, zresztą jak za wszystko, trzeba płacić, tylko nie liczni mogą sobie na to pozwolić. Dla wielu kultura jest luksusem, takim drogim mercedesem – jeśli można tak powiedzieć. Niestety. Dlatego w Ameryce ani w Chicago nie ma żadnych zawodowych polskich twórców czy organizacji ich wspierających. Jeśli już nawet się znajdą, to są przede wszystkim społecznicy. Cudowni, wspaniali ludzie, którzy coś robią, działają, ale społecznie, często nawet dopłacając z własnej kieszeni. Dyrektor polskiego teatru „Chopin”, Zygmunt Dyrkacz dopłaca do polskości, a dyrektor festiwalu filmów polskich Kamyszef, też dopłaca do polskości itd. Aby żyć, muszą nawiązać współpracę z Amerykanami. Polskość w Ameryce to hobby. Nie wypada mi się chwalić, ale bardzo często osobiście dopłacam do własnej poezji. Nie ja jeden zresztą, jest nas wielu, bardzo wielu twórców. W Ameryce, aby być niestety trzeba mieć, kto tego nie rozumie, to go nie ma. Stąd też problem z naszą narodową kulturą tutaj, jeśli państwo polskie nie zainwestuje, nie będzie nas jeszcze przez następne lata.

via Polskość w Ameryce to hobby.

Tak, tak – najlepiej podrzucić dotację do Orchard Lake he he he. No i jakiegoś swojaka do unii kredytowej.

1 komentarz do “Polskość w Ameryce to hobby

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s