Senatorowi w odpowiedzi – Stary Wiarus

Senatorowi w odpowiedzi – Stary Wiarus WP 2001-12-12 (09:08)

Otrzymaliśmy od Starego Wiarusa, częstego komentatora spraw polonijnych, a zwłaszcza rządowej polityki wobec Polonii, uwagi do niedawnego czata z senatorem Tadeuszem Rzemykowskim, przewodniczącym senackiej Komisji Emigracji i Polaków za Granicą. Treść opinii publikujemy w całości:

Senator Tadeusz Rzemykowski, przewodniczący Senackiej Komisji Emigracji i Polaków za Granicą, powiedział niedawno w czacie Wirtualnej Polski:

Polak, który chce zrezygnować z obywatelstwa polskiego musi wystąpić z wnioskiem do Prezydenta Rzeczypospolitej. Decyzja o zrzeczeniu się obywatelstwa jest suwerenna i należy do niego, natomiast Kancelaria Prezydenta bada, czy decyzja ta nie jest pochopna i dlaczego nastąpiła, jeżeli Polak utrwala się w swojej decyzji, Prezydent jego decyzje honoruje i obywatelstwo polskie jest kasowane….

Wolne żarty, panie senatorze. Zmęczony już jestem, po prawie dwóch latach udziału w dyskusjach na temat problemów Polaków z podwójnym obywatelstwem, potokiem płynących z Warszawy kłamstw, krętactw, złej woli, ignorancji i niewczesnych żartów.

W oczywisty sposób, pan senator i ja mamy na półkach całkiem inne wydania słownika języka polskiego, oraz wynieśliśmy ze szkół i uczelni całkiem inne pojęcie o znaczeniu przymiotnika „suwerenny”. Z definicji, panie senatorze, suwerenne decyzje może podejmować tylko suwerenny podmiot prawny lub polityczny. Tym podmiotem może być na przykład państwo, organizacja międzynarodowa, zaś w niektórych krajach, w okolicznościach określonych ustawami zasadniczymi tych krajów, również obywatel.

W Polsce, obywatel jest, w praktyce, przedmiotem, z którym państwo postępuje tak, jak uważa za stosowne, nie zwracając przy tym większej uwagi na własne prawo z ustawą zasadniczą włącznie.

Cały dowcip ograniczania przez władzę wykonawczą RP swobody obywatelskiej własnowolnego zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, zagwarantowanej w art. 34 ust.2 Konstytucji RP, polega na tym, że państwo drobiazgowo reguluje proces zrzeczenia, którego, konstytucyjnie rzecz biorąc, regulować nie ma prawa. Nie ma prawa, bo Konstytucja nie daje ustawodawcy prawa stanowienia, w drodze ustawy lub wydanych na podstawie ustawy rozporządzeń, jakichkolwiek dodatkowych warunków przyjęcia wniosku o zgodę prezydenta na własnowolne zrzeczenie się obywatelstwa. Tym konstytucyjnym ograniczeniem władza wykonawcza RP zupełnie się nie przejmuje.

Obecnie, zanim przyjmie się od polonijnego petenta i rozpatrzy taki wniosek, petent musi, między innymi:
– zarejestrować swoje, nie mające nic wspólnego z Polską, zagraniczne małżeństwo w polskim USC;
– zgłosić tamże narodziny swoich, nie mających nic wspólnego z Polską, dzieci;
– potwierdzić ewentualne zagraniczne rozwody decyzją polskich sądów, czyli zasadniczo rozwieść się od nowa, oraz
– własnoręcznie napisać i złożyć w Konsulacie RP swój szczegółowy życiorys.

Wszystko to ma rzekomo służyć ochronie petenta przed jego własną pochopnością? To zapewne przezorność dyktuje stawianie upokarzających warunków w zasadzie niemożliwych do spełnienia dla osoby mieszkającej stale za granicą?

Wybaczy pan, panie senatorze, mocne słowo, ale zarówno panu, jak i panu Prezydentowi, jego szanownej Kancelarii, oraz całej jawnej, tajnej i dwupłciowej administracji państwowej Rzeczypospolitej Polskiej nic do tego, z kim się obywatel Australii, Kanady czy USA żeni czy rozwodzi za granicą, komu i ile zrobił dzieci, gdzie mieszkał i nad czym pracował za granicą od czasu emigracji z Polski.

Nic im też do tego, dlaczego obywatel polski pragnie się zrzec obywatelstwa. Pan wie i ja wiem, że naprawdę chodzi tutaj o stworzenie sztucznych administracyjnych przeszkód, wyciśnięcie wysokich opłat, aktualizację „teczek” i „haków”, oraz uczynienie całego procesu tak kłopotliwym dla wnioskodawcy jak tylko się da.

Jestem od dawna pełnoletni, panie senatorze. Od kiedy, i na podstawie jakiego przepisu, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest moją niańką, która ma mnie strzec przed konsekwencjami mojej, podobno suwerennej, decyzji? Ani Konstytucja RP, ani obowiązująca ustawa o obywatelstwie polskim, ani rozporządzenie Prezydenta RP w sprawie szczegółowego trybu postępowania w tych sprawach nie pozwalają na podział petentów na „pochopnych” i „niepochopnych”. Rzekomo „pochopni” petenci najczęściej naturalizowali się w innych krajach już dawno, z własnej i nieprzymuszonej woli. Od czasu naturalizacji mieli kilkanaście lat czasu, by przemyśleć swoją decyzję zrzeczenia się obywatelstwa polskiego.

Pan wie i ja wiem, że w sprawach o zrzeczenie się obywatelstwa polskiego państwo polskie żąda od (niebawem byłego) obywatela kłopotliwej i kosztownej urzędowej gimnastyki nie tyle z jakiegokolwiek rzeczywistego powodu, co po to, by mu pokazać kto rządzi. RP jest bowiem nadal nasiąknięta do szpiku kości PRL-owską doktryną sprawowania władzy, według której państwo może żądać od obywatela czegokolwiek, co fantazja urzędnika podyktuje, zaś obywatel ma te żądania skrupulatnie wykonać.

Pańskich doradców prawnych, panie senatorze, uprzejmie informuję, że Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 marca 2000 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach o nadanie lub wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego oraz wzorów zaświadczeń i wniosków (Dz. U. Nr 18, poz. 231), wydane na podstawie art. 18a ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim (Dz. U. Nr 10, poz. 49, z 1990 r. Nr 34, poz. 198, z 1997 r. Nr 114, poz. 739 i z 1998 r. Nr 106, poz. 668) zawiera krytyczny defekt prawny.

W § 4 ust. 3 rozporządzenia czytamy: W sprawach dotyczących wyrażenia zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego przepisy § 2 ust. 1 pkt 2, 4-6 i 10, ust. 2-4 oraz § 3 rozporządzenia stosuje się odpowiednio.

Na podstawie tego przepisu, od osoby ubiegającej się o wyrażenie zgody prezydenta na ZRZECZENIE się obywatelstwa polskiego wymaga się przedstawienia większości dokumentów, jakie musi normalnie przedstawić osoba ubiegająca się o NADANIE przez prezydenta obywatelstwa polskiego. Co w tym złego? Wszystko.

Artykuł 34 ust.1 Konstytucji RP pozwala ustawodawcy na regulację w drodze ustawy szczegółowego trybu nabycia obywatelstwa polskiego inaczej niż przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi – mocą klauzuli inne przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa, a zatem również na regulację nabycia obywatelstwa polskiego drogą NADANIA przez prezydenta.

Natomiast Artykuł 34 ust.2 Konstytucji RP nie pozwala ustawodawcy na taką regulację w drodze ustawy szczegółowego trybu utraty obywatelstwa polskiego, z powodu braku w ust. 2 równoważnej klauzuli. Jedynym dozwolonym przez Konstytucję sposobem utraty obywatelstwa polskiego jest własnowolne ZRZECZENIE się go przez obywatela.

Czy uważa pan, panie senatorze, że NABYCIE i UTRATA obywatelstwa, NADANIE i ZRZECZENIE to jedno i to samo? Konstytucja stanowi inaczej. Reguluje te dwie kwestie osobno, w osobnych ustępach artykułu 34. Pozwala na regulację jednej z nich dodatkowymi przepisami, ale nie pozwala na regulację drugiej w taki sam sposób.

Władza wykonawcza RP natomiast upiera się, że będzie w drodze ustawy i rozporządzenia Prezydenta RP regulować OBIE te kwestie takimi samymi przepisami. W wielu krajach tak oczywiste nadużycie dostrzeżono by już dawno i usunięto. Ale te kraje, to nie Polska, w której państwo, jak widać, nie musi przestrzegać własnej Konstytucji, jeśli tylko mu z tym niewygodnie.

Z szacunkiem,

Stary Wiarus
Sydney, Australia

Zobacz także


» Paszportowy szantaż – list otwarty Wojtka Ostrowskiego
» Senat RP jest zawsze z Wami – Tadeusz Rzemykowski na polonijnym czacie w WP
» Zbigniew Brzeziński – obywatel niepotwierdzony
» Paszportowa przygoda byłego obywatela
» Czego minister Stachańczyk pojąć nie jest w stanie
» Kolejny „Świat Polonii”
» Paszportowy pożar – Wojtek Ostrowski do prezesa Stelmachowskiego

Opinie – liczba opinii: 4


» Szykany paszportowe
» Szykany paszportowe
» Polacy rozpowszechnijcie ten artykol na caly swiat zeby kazdy wiedzial ze rzad polski chce z was zrobic niewolnikow i karac za istnienie gdziekolwiek na swiecie.
» Stary Wiarusie. Tak to jest gdy „Polska Rzeczpospolita Ludowa” przeistacza się w „Polskę doradców prawnych”.

Wirtualna Polska nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s