Jak bito polonijnych studentów

Największą pomoc studenci z New Jersey uzyskali od konsulatu USA w Krakowie. Zaopiekował się nimi zwłaszcza Eric Kriley, szef sekcji bezpieczeństwa. Na stronie internetowej konsulatu zamieszczony jest również tekst o zajściu w klubie oraz podane są telefony, pod które obywatele USA mogą dzwonić w nagłych przypadkach o każdej porze.

za pomocą Nowy Dziennik – Polish Daily News.

Ochroniarze ich bili, nie chcieli wypuścić. Klub jest na I-ym piętrze (czyli na drugim florze amerykanskim), a te 35 osób co stały na Szewskiej, to na bank miały peryskopy więc dlatego wszystko widziały.

A moze bylo tak jak pisze internauta na Onecie:

amerykance wyskoczyli z piesciami i na gorze juz pocisneli ochronie klubu, zaczeli sie szarpac i uderzyli jednego z ochrony, zostali wywaleni na ulice,a potem dostali po pyskach od przypadkowych kolesi bo do nich tez sie stawiali.A poszlo o to ze zmacali jakas dziewczyne i zwyzywali od polskich dziwek jak kobieta sie postawiła, wezwala ochrone i sie zaczeło. Chodze tam i wiem ze jest spokojnie, nic sie nie dzieje a ochrona nie bazuje na zadymach. Za darmo nic sie nie dostaje.

Broń boże nie popieram tego że ktoś „amerykańcom” skórę przetrzepał i uważam to za naganne… ale cała sytuacja pokazuje, że tamtejsi obywatele znają swoje prawa i potrafią o nie walczyć, także przy użyciu mediów. Natomiast, my Polacy, mało potrafimy narobić szumu medialnego gdy nas coś złego spotka za granicą, a zwłaszcza za „wielką wodą”. Jedyny taki głośniejszy przypadek to niepotrzebna śmierć Polaka na lotnisku w Kanadzie. Do podobnych przypadków, mniej drastycznych, dochodzi dość często i to zarówno w kontaktach rodaków z organami mającymi służyć prawu jak i w kontaktach z tamtejszymi „ziomalami”. Wczoraj wracałem autobusem z Ystad do Krakowa. Autobus został na autostradzie pod Krakowem, zatrzymany przez patrol straży granicznej. Strażnicy przeszli przez autokar przyglądając się jedynie czterem paszportom, dwóm chińskim i kanadyjskiemu i amerykańskiemu. Amerykanka była wręcz oburzona (myślę że to Polka, o podwójnym obywatelstwie). Głośno wyrażała swe oburzenie, że „po co”, „jakim prawem”, „przecież już dawno przekraczała granicę”… a przecież zapomina, że w jej nowej ojczyźnie w każdej chwili pracownicy służb imigracyjnych, policji, służb federalnych i wielu innych urzędów mogą zażądać dokumentów i sprawdzić legalność pobytu… i to nie tylko przez rzucenie okiem do paszportu tylko zatrzymaniem na 24 godziny, osobistą rewizją, zdjęciem odcisków palców, skanowaniem źrenicy, skuciem w kajdanki, przetrzymaniem w zamknięciu jedynie w bieliźnie… a potem jak się okażę, że wszystko w porządku to zawsze nas grzecznie przeproszą i powiedzą OK.

za pomocą Nowy Dziennik – Polish Daily News.

Przyłącz się do dyskusji i dodaj Swój własny komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s